Ez az oldal sütiket használ

A portál felületén sütiket (cookies) használ, vagyis a rendszer adatokat tárol az Ön böngészőjében. A sütik személyek azonosítására nem alkalmasak, szolgáltatásaink biztosításához szükségesek. Az oldal használatával Ön beleegyezik a sütik használatába.

Otčenáš, Igor: Mój świat to prowincja (Gra i śpiewa grupa Prowincia) (Môj svet je vidiek (Hrá a spieva skupina vidiek) Lengyel nyelven)

Otčenáš, Igor portréja

Môj svet je vidiek (Hrá a spieva skupina vidiek) (Szlovák)

Sily sú obmedzené, – povedal Don Quijote s jednou nohou v strmeni.
(Mottív)
Pár slov o V.
Po
vojenčine chodil o paličke, ale v podstate mu o nič nešlo. V dedine ho nemali radi. Na vojne sedel v base, lebo si úmyselne zlomil nohu. Vtedy mu o niečo šlo. Aby nemusel zakopávať a vyhrabávať tank. Napríklad. My sme boli múdrejší. Mali sme aj tatkov. On nemal nikoho, ak, pravda, nerátam vydatú sestru v Liberci, ktorá mu kaźdé Vianoce zaželala všetko naj... a hlavne toho zdravia: PF! A podobne.
Bodaj by mu
neželala, keď ho aj s mužom, tým vypečencom, okradla o trochu dedičstva po rodičoch a strčila do decáku.
Zdá sa, že
tu píšem o nejakom periferákovi. Čiže somrákovi. Ale to sa naozaj iba zdá. V. to nemal rád. Keď videl, ako ho opisujem, hovori mi:
– A napiš, že som rád nosil sombrero, ty vajčiak...
Nikdy
som neprišiel na to, odkiaľ mal vždy čisté trenírky. Telocvikárku to privádzalo do zúrivosti. Nemala rada, keď mal niekto zo sociálnych prípadov čisté trenírky. Neryhovovalo jej to z pedagogických dôvodov. Nemala nám potom koho dať za odstrašujúci príklad. A z literatúry poznala iba kladných hrdinov.
O V. sa starala jeho jednozubá tetka, ktorú miloval, lebo ho vytiahla z domova. Bola to vrtká ježibaba, vždy mala pre nás niečo nachystané, najčastejšie orechy. Hovorila:
– Ná,
a čo ja s tým jedným zúbkom, kolozúbkom? Vari ním. tie orechy rozhryziem?
To bola druhá vec po trenírkach môjho priateľa V., ktorá ma trápila: Čím sa vlastne tá starena živí? Keď nemá zuby?
Irenej tvrdil, že sunarom.
Mysleli sme si
o tom svoje. Navrhol som, aby sme dali Irenejovi pupkáča. Za urážku na cti. Irenej mi to nikdy neodpustil.
Keď
som domutoval, oženil som sa. Postavil som dom, zasadil marhuľu. Syna mi urobil Irenej. Ale o tom neskôr. Folklór u nás prekvital. Na jar, aj koncom augusta. Obľúbenými sa stali tieto seriály: Nemocnica na okraji mesta, Muž na radnici a Okres na severe. Najmä preto, že tam bolo všetko na svojom mieste. V čase, keď je človek zryknutý na všetko, je dobré vedieť, že v televízii je všetko na svojom mieste.

II

Najlepšie, čo som mohol urobiť, bolo, že som sa nepresťahoval do mesta.
Nikto
mi nerozumel.
Aj V. hovoril:
– Si ruštinár. Musíš. Zachráň
to.
Ale
žena nechcela o meste ani počuť. Mala svoje argumenty:
1.
Je tam smrad.
2.
A ľudia. Píšu. Aj podpíšu.
3.
Ešte sa do niečoho zapletieš. Ja ťa poznám. Na strednej si mal trojku zo správania. Ako to rysvetlíš svojmu decku?
4.
Je tam skrátka veľa ľudí.
5.
Masa.
6. A
mäso.
7. Lacné,
do polievky, len tak ľahko nezoženieš.

AKÉ
POTOM Z TOHO PLYNÚ VÝHODY?

Ale V. zanovito opakoval:
– Máš
na to. Ja nie. O mňa nejde. Ide o téba. Musíš. Nechce? Daj jej po papuli. A bude.
Ale žena bola práve vtedy v druhom stave. Mohol som jej to urobiť? Keď sa vracala domov z poľa, motyka na pleci, a keď si v kuchyni rozkošne ukoňovaná otvorila desinu a keď mi priložila ruku na svoje brucho, kde kopal malý Irenej (to som, pravda, vtedy ešte netušil, že to bude chlapec, a ani to, že nie je môj), a keď som si na nej všimol to, čo som dovtedy poznal iba z diel poklesnutej literatúry, t. j. šťastie, nemohol som jej jednoducho len tak vylepiť facku. Nebolo by to fér. Tak som povedal:
– Sľúbila si
mi halušky. Kde sú halušky? Mám právo na halušky!
A plesk jej!
Takú štýlovú. Lúčničiarsku.
Viem, správal
som sa ako odroň. Pripúšťam. Všetci hneď vedeli, že nemám vlastný názor.
Žena sa so mnou nerozprávala až
do pôrodu a potom mi povedala, že otcom dieťaťa je Irenej, s ktorým chodila predo mnou. Musel som uveriť. Okrem toho som od suseda dostal anonymný list, ktory' to potvrdzoval. Uvádzal v ňom množstvo konkrétnych údajov, ale pre stručnosť a žánrovú čistotu poviedky to zhrniem do jednej vety: Všetky ženy sú kurvy!
Tento anonym
ma definitívne utvrdil v tom, že nasa dedina, vulgo náš vidiek, je ešte stále zaostalá a že treba proti tejto zaostalosti a duchovnej tuposti bojovať. Tak som teda zdvihol zástavu.
Keď sa u nás na Veľkú noc opili ujco Kolihora, šepkali mi pri šope, kde sme močili, toto:
– Vraj
je prespanka...
A ja na to:
Ujco, v Pańži sa s tým neserú. Prečo by sme sa mali my tu?
A
ujco:
– Veď ja nić'. Ale poznáš chlapov. V Paríži ešte neboli.

 



KiadóL.C.A
Az idézet forrásaKristové šoky
Könyvoldal (tól–ig)pp. 7-10

Mój świat to prowincja (Gra i śpiewa grupa Prowincia) (Lengyel)

-Siły są ograniczone, – powiedział Don Kichote z jedną nogą w strzemieniu.
(Motyw)

Kilka słów o V.
Po powrocie z wojska chodził o lasce, ale w gruncie rzeczy o nic mu nie chodziło. We wsi go nie lubili. W wojsku siedział w pudle, bo sobie specjalnie złamał nogę. Wtedy o coś mu chodziło. Żeby nie musiał zakopywać i wygrzebywać czołgu. Na przykład. My byliśmy mądrzejsi. Mieliśmy też tatusiów. On nie miał nikogo, jeśli nie liczyć zamężnej siostry w Libercu, która mu na każde Boże Narodzenie życzyła wszystkiego naj..., a głównie to zdrowia: Wesołych Świąt! I tak dalej. Bodaj by mu nie życzyła, skoro go z mężem, tym cwaniaczkiem okradła z tej odrobiny spadku po rodzicach i wepchnęła do sierocińca.
Zdawać by się mogło, że piszę tu o jakimś wyrzutku. Czyli włóczędze. Ale naprawdę tak się tylko wydaje. V. się to nie podobało. Gdy widział, jak go opisuję, mówił:
– I napisz, stary, że chętnie nosiłem sombrero.
Nigdy na to nie wpadłem, skąd miał zawsze czyste spodenki.
Wuefistkę doprowadzało to do furii. Nie lubiła, gdy ktoś z trudnej rodziny miał czyste spodenki. Nie odpowiadało jej to ze względów pedagogicznych. Nie miała nam potem kogo dawać za odstraszający przykład. A z literatury znała tylko bohaterów pozytywnych.
O V. troszczyła się jego jednozębna ciotka, którą kochał, bo wyciągnęła go z domu dziecka. Była to żwawa babajaga, zawsze miała coś dla nas przygotowane, najczęściej orzechy. Mówiła:
– No, a ja z tym jednym ząbkiem, kołoząbkiem? Jak nim rozgryzę te orzechy?
To była druga sprawa po spodenkach mojego przyjaciel V., która mnie zastanawiała: Czym właściwie ta stara się żywi? Skoro nie ma zębów?
Irenej twierdził, že mlekiem w proszku.
Mieliśmy na ten temat swoje zdanie. Zaproponowałem, żebyśmy zrobili Irenejowi kocówę. Za obrazę honoru. Irenej nigdy mi tego nie zapomniał.
Gdy przeszedłem mutację, ożeniłem się. Zbudowałem dom, zasadziłem morelę. Syna mi zrobił Irenej. Ale o tym później. Folklor rozwijał się u nas wspaniale: Na wiosnę i końcem sierpnia. Ulubionymi stały się takie seriale jak: „Szpital na peryferiach”, „Kobieta za ladą”, „Pod jednym dachem”. Głównie dlatego, że wszystko tam było na swoim miejscu.
W czasach, kiedy człowiek jest przyzwyczajony do wszystkiego, dobrze jest wiedzieć, że w telewizji wszystko jest na swoim miejscu.

II

Najlepszą rzeczą, jaką mogłem zrobić, było to, że się nie przeprowadziłem do miasta.
Nikt mnie nie rozumiał.
Również V. Mówił:
– Jesteś rusycystą. Musisz. Uratuj to.
Ale żona nawet nie chciała o mieście słyszeć. Miała swoje argumenty:
1. Jest tam smród.
2. I ludzie. Piszą. I podpiszą.
3. Jeszcze się w coś wplączesz. Ja cię znam. W średniej szkole miałeś tróję z zachowania. Jak to wyjaśnisz swojemu dziecku ?
4. Jest tam słowem dużo ludzi.
5. Masa
6. I mięso.
7. Tanie, na zupę, ale tak łatwo nie załatwisz.

JAKIE WIĘC Z TEGO PŁYNĄ KORZYŚCI?

Ale V. uparcie powtarzał:
– Stać cię na to. Mnie nie. O mnie nie chodzi. Chodzi o ciebie.
Musisz. Nie chce? Daj jej po pysku. I zechce.
Ale żona właśnie wtedy była w ciąży. Czy mogłem jej to zrobić? Gdy wracała do domu z pola, motyka na ramieniu, a gdy w kuchni rozkosznie uharowana otworzyła sobie piwo i gdy mi położyła rękę na swoim brzuchu, gdzie kopał mały Irenej (co prawda, jeszcze wtedy nie przeczuwałem, że to będzie chłopiec, ani tego, że nie jest mój), i gdy dostrzegłem w niej to, co do tej pory znałem tylko z dzieł upadłej literatury, tj. szczęście, nie mogłem jej tak po prostu dać w twarz. To nie byłoby w porządku. Więc powiedziałem:
–Obiecałaś mi haluszki. Gdzie są haluszki? Należą mi się haluszki!
I trzask jej!
Tak stylowo. Profesjonalnie.
Wiem, zachowywałem się jak cham. Zgoda. Wszyscy wkrótce wiedzieli, że nie mam własnego zdania.
Zona nie rozmawiała ze mną aż do porodu, a potem mi powiedziała, że ojcem dziecka jest Irenej, z którym chodziła przede mną. Musiałem uwierzyć. Oprócz tego dostałem od sąsiada anonimowy list, który to potwierdzał. Przytaczał w nim mnóstwo konkretnych informacji, ale gwoli zwięzłości i czystości rodzajowej opowiadania podsumuję to jednym zdaniem: Wszystkie kobiety to kurwy! Ten anonim definitywnie utwierdził mnie w tym, że nasza wieś, vulgo nasza prowincja jest jeszcze ciągle zacofana i trzeba walczyć przeciw temu zacofaniu i duchowej tępocie. Tak więc podniosłem sztandar.
Gdy na Wielkanoc upił się u nas wujek Kolihora, szeptał mi przy szopie, kiedy sikaliśmy, tak:
– Ponoć jest puszczalska...
A ja na to:
– Wujku, w Paryżu się z tym nie pieprzą. Dlaczego my mielibyśmy tutaj ?
A wujek:
–Przecież ja nic. Ale znasz chłopów. W Paryżu jeszcze nie byli.

 



KiadóTowarzystwo Słowaków w Polsce
Az idézet forrásaMiejsce w zdarzeniu
Könyvoldal (tól–ig)pp. 241-245
Megjelenés ideje

minimap